Projektowanie tego wnętrza rozpoczęło się od jednego pytania:
jak stworzyć przestrzeń, która ukoi po intensywnym dniu, a jednocześnie zachowa mocny, współczesny charakter? Odpowiedzią stał się autorski balans pomiędzy architektonicznym rygorem czerni a miękkością otulających, naturalnych struktur.
Sercem koncepcji stała się monochromatyczna paleta piasków, kaszmirów i spękanej bieli, przełamana bogactwem struktur.
Dzień zaczyna się tutaj w kuchni. Promienie porannego światła przechodzą przez rzymskie rolety, ślizgając się po delikatnie ryflowanej płaszczyźnie zabudowy i wydobywając kamienny rysunek wielkoformatowej wyspy. Wszystko ma tu swoje przemyślane miejsce. Zapach świeżej kawy, matowa powierzchnia blatu pod dłonią i miękkie, hokejowe siedziska tworzą tło dla niespiesznych, pierwszych minut poranka. To przestrzeń, która nie narzuca się swoją obecnością – pozwala oddychać.
Przejście do strefy prywatnej wyznaczają loftowe, stalowe drzwi z półprzezroczystym, ryflowanym szkłem. To architektoniczny łącznik dwóch światów – światło dzienne swobodnie przepływa między gabinetem a sypialnią, zachowując jednak poczucie pełnej intymności.
W gabinecie wzrok przyciąga biurko o łagodnej, organicznej linii, wyciętej z ciemnego drewna. To tu powstaje przestrzeń do skupienia. Obok, w sypialni, panuje nastrój głębokiego wyciszenia.
Czekoladowy brąz ściany za wezgłowiem łóżka buduje poczucie bezpieczeństwa, a wielkoformatowe, ekspresyjne malarstwo dodaje wnętrzu artystycznej dojrzałości. Przenikające przez okno promienie słońca kreślą na ścianach miękkie, geometryczne cienie, płynnie zmieniając nastrój pomieszczenia wraz z upływem godzin.
Zwieńczeniem tej domowej opowieści jest łazienka. Po zmroku chłodny rysunek gresu i geometrycznej mozaiki łagodnieje pod wpływem ciepłego, ukrytego światła. Złote, mosiężne akcenty armatury mienią się w półcieniu, tworząc atmosferę prywatnego sanctuary – miejsca stworzonego wyłącznie do regeneracji i zrzucenia z siebie ciężaru całego dnia.
To wnętrze nie powstało po to, by tylko na nie patrzeć. Powstało po to, by w nim być – dotykać faktur, obserwować grę światła na ścianach i odnajdywać spokój w każdym, najmniejszym kadrze.